Gorąca jak Islandia

Książniczki
28 czerwca 2016

Szaleństwo współczesnego świata według Hallgrimura Helgasona

Hallgrimur Helgason to gwiazda islandzkiej literatury. Jak sam o sobie mówi - lubi prowokować swoim pisaniem. Swoim szaleństwem. "Kobieta w 1000°C" to feministyczna powieść o XX i XXI wieku z perspektywy ekscentrycznej, 80-letniej wnuczki pierwszego prezydenta Islandii. 80-letnia Herra nie rozstaje się ze starym granatem ręcznym i laptopem, który jest jej oknem na świat. Mieszka w garażu, a pod łóżkiem trzyma dwa kartony pall malli, które zdąży wypalić przed śmiercią, której termin w krematorium sama sobie wyznaczyła. 7 sztuk dziennie.

fot. Mags Zielińska

Na tle zimnej i niewinnej Islandii jej wspomnienia wydają się ekstremalne. Okrucieństwa wojny, ojciec nazista, który wyznawał mitologię aryjską, wolna miłość lat 60, romans z Johnem Lennonem, kosmopolityczne salony elit politycznych – wszystko to składa się na skandalizującą biografię-powieść, która zgorszyła niedawno społeczeństwo Islandii.

Ze swoim laptopem jest niewidoczna, ale wszechobecna. Dba o swoje codzienne rozrywki. Ma kilka profili na facebooku. Podszywa się na przykład pod Lindę Petursdottir, Miss World 1988. Linda uwodzi przez internet mężczyzn z całego świata i bezlitośnie ich dręczy. Chce się spotkać, stawia jednak okrutny warunek - jej wybranek musi nauczyć się wcześniej islandzkiego. W ten sposób Herra ma swój wkład w krzewienie i podtrzymywanie kultury islandzkiej.

Sama o sobie mówi, że była złą matką i złą babką, choć u Helgasona nic nie jest do końca złe, ani dobre. Synowie nie odwiedzają jej nigdy. Oddają matkę do szpitala i za jej plecami sprzedają dom dzieląc się zyskiem.

Pewnego dnia, gdy Herra ma już swojego garażu dosyć postanawia zadzwonić do krematorium i zarezerwować sobie termin. Najchętniej przed Bożym Narodzeniem, w czasie Adwentu. Podoba jej się myśl o tym, że piec ma 1000 stopni. Chyba nawet w czyśćcu nie może być goręcej. Za oknem Islandia. Zimna i milcząca.

fot. Mags Zielińska

Hallgrímur Helgason jak nikt inny potrafi oddać szaleństwo współczesnego świata, pisać o sprawach przejmujących i trudnych w sposób ironiczny i pełen humoru. „Kobieta w 1000°C” została nominowana do Nordic Council Literature Prize oraz Icelandic Literary Prize.

Miałyśmy okazję porozmawiać z autorem. Opowiedział nam, jakie Islandki są ciekawskie i ironiczne. O kobiecie w 1000 stopni, która wyprzedziła swoje czasy i o tym, że zawsze pisał książki o mężczyznach, którzy kpią z kobiet, a teraz w końcu o kobiecie, która kpi z mężczyzn.

„Jestem ciekawa. Jak to Islandka” - mówi Herra. Jakie są Islandki? Ciekawe i pełne ironii?

Większość kobiet z Islandii jest ciekawska i pełna humoru. Ale nie aż tak jak Herra. Herra jest wyjątkowa. Ją cechuje ekstremalna ciekawość. To kobieta, która żyje w 1000°C . Która była feministką już w latach’50, żyła życiem bohemy i wyprzedzała swoje czasy.

W wielu miejscach jesteś bardzo surowy dla islandzkich kobiet. Że nieumalowane ani od środka, ani na zewnątrz. Że na Islandii brakuje dam, że daleko od mody. Przytoczę cytat: „Szczyt wyrafinowania to zamówienie kieliszka Camembert Sauvignon”

Gdy pisałem tę książkę, byłem świeżo po rozwodzie. Byłem zły na islandzkie kobiety i wykorzystałem tę złość. Wiem, że trzeba szanować swoje postaci i nie wkładać im w usta wszystkiego, co tylko chcemy, ale można trochę przemycić.

Bohaterka jest wiedźmą - w dobrym i złym tego słowa znaczeniu. A jednak czytając książkę ma się poczucie, że ją pan lubi bardzo i nie ocenia tak surowo.

Bardzo ją lubię. Choć to czasem niemożliwe. Lubię ją i żal mi jej. Troszczę się o nią.

Islandia to wyspa niewinna - nikt nie rozumiał jej traumy, jej przeżyć. Herra przeszła 1000°C, przeszła piekło. Stanowiła więc ciągle przyczynę zgorszenia. Była lwicą salonową i feministką, zanim to słowo w ogóle pojawiło się w islandzkich gazetach. Kiedy wynaleziono pojęcie „wolna miłość”, ona już uprawiała ją od lat.

Mieszasz dobro ze złem. Nie oceniasz swoich bohaterów. Czy to jest specyficzna gra, w jaką wciągasz czytelnika? Wielość możliwych interpretacji?

Osądzanie jest bardzo niebezpieczne. Każdy jest trochę zły i trochę dobry. Literatura nie jest czarno-biała. Chciałbym, żeby czytelnik raczej współodczuwał. Można coś powiedzieć i zarazem nic nie mówić. Herra mówi, że tam, gdzie jest życie, jest i wojna. Że wojna jest piękna. Wojna piękna?! Otóż, paradoksalnie tak, bo w czasie wojny czerpiemy z życia pełnymi garściami i żyjemy na 100%, na 1000°C.

Twoja wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Chociaż w pewnym momencie Herra mówi, że wojna to niezła zabawa i za nic w świecie nie chciałaby jej przegapić. Chciałeś przedstawić kobiece spojrzenie na II wojnę światową i XX wiek?

Chciałem, by była to książka feministyczna. Chciałem przedstawić kobiecy punkt widzenia na wojnę. Pisałem wiele książek o mężczyznach, którzy z kobiet kpią. Teraz chciałem zakpić z mężczyzn.

Prowokacja?

Taki mam sposób pisania. Lubię być trochę zwariowany i wtykać kij w mrowisko.

fot. Mags Zielińska

Czytając książkę zadawałyśmy sobie pytanie, skąd tak dobrze znasz kobiety?

To jest niesamowite, że kiedy zaczynasz pisać, nagle postaci ożywają i same cię prowadzą. Stajesz się ekspertem. Literatura cię prowadzi. Bardzo się śmiałem, kiedy zadzwoniła do mnie moja agentka z Niemiec i powiedziała, że do księgarni przyszła starsza pani i poprosiła o więcej książek pani Helgason, bo tak jej się podobała „Kobieta na 1000°C”.

Skąd pomysł na książkę?

Przez przypadek zadzwoniłem do mojej bohaterki, gdy pomagałem mojej byłej żonie w kampanii politycznej. W słuchawce usłyszałem przepalony głos: „Nigdy nie zagłosuję na tych pieprzonych komunistów”. Przegadaliśmy cały wieczór.

Byłem zafascynowany tą kobietą. Jej inteligencją i poczuciem humoru. Po kilku latach, kiedy postanowiłem się z nią skontaktować - niestety już nie żyła. Ale odkryłem, że nie miałem do czynienia ze zwyczajną kobietą. Nie dość, że jej dziadek był pierwszym prezydentem Islandii, to jej ojciec był nazistą podczas drugiej wojny światowej. Nagle okazało się, że mam mnóstwo materiału na powieść. Zmieniłem wszystkie nazwiska i imiona, ale ze względu na postać pierwszego prezydenta można było wytropić bohaterów. Wiele osób na Islandii było więc na mnie złych.

Hallgrimur Helgason, Kobieta w 1000°C. Na podstawie wspomnień Herbjörg Maríi Björnsson, Znak Literanova

Autor udzielił wywiadu Książniczkom 29 października 2013 roku w sercu Warszawy, w hotelu Victoria.