Debiutantka Idealna

Książniczki
24 sierpnia 2016

Domestic noir znad Wisły #MagdaStachula

Wydawcy narzekają, że coraz mniej jest książek, którymi można by podbić rynek księgarski, krytycy nawet śmieją się, że więcej osób pisze książki niż je czyta. My zaś rozmawiając z pisarzami, często pytamy o kryzysy twórcze, pisarską niemoc i metody walki z nimi. I oto pojawia się Magda Stachula, która pisze książkę w trzy miesiące i wysyła na pocztę literacką. Jeszcze przed premierą „Idealna” zaczyna podbijać listy bestsellerów. Szczęście? Fenomen? Czy akurat trafiła w oczekiwania i potrzeby rynku czytelniczego? Spytałyśmy autorkę i jej wydawcę o tę niezwykłą historię.

Książniczki: W zeszłym roku wzięłaś udział w naszych warsztatach “Przewrotnie o książkach i czytelnictwie, czyli jak ciekawie namawiać do czytania” na Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. Czytając Twoją książkę zastanawiałam się, czy już wtedy ją pisałaś? Czy może nasze warsztaty były inspiracją?

Magdalena Stachula: Wtedy pisałam różne rzeczy, głównie opowiadania do szuflady, ale gdy tylko mogłam brałam udział w festiwalach, spotkaniach, w których była mowa o książkach i literaturze. „Idealną” zaczęłam pisać pod koniec listopada zeszłego roku.

Książniczki: Błyskawicznie Ci poszło, a przecież to debiut!

Magdalena Stachula: Bardzo dobrze mi się pisało “Idealną”. Wcześniej pisałam opowiadania, choć wygrałam kilka konkursów – tylko jedno opowiadanie zostało opublikowane. Zgłaszałam się do wydawnictw i dostawałam odpowiedzi, że to, co piszę jest dobre, ale że mam przyjść z powieścią. No to napisałam pierwszą powieść…

Książniczki: Konstrukcja Twojej książki wydaje się być bardzo starannie przemyślana. Zdradzisz swój warsztat?

Magdalena Stachula: Zaczynając pisać wiedziałam tylko tyle, że będzie dwóch dominujących bohaterów i mniej więcej, jak to się wszystko poukłada, ale nie znałam zakończenia. Do tego doszłam wspólnie z moimi bohaterami. Chciałam, żeby były dwa punkty widzenia i widoczne relacje między kobietą a mężczyzną. I to się chyba udało?

Książniczki: Usiadłaś, zaczęłaś pisać, trzy miesiące mijają i jest powieść?

Magdalena Stachula: Naprawdę tak było. Ale byłam bardzo… rozpisana. Kiedyś sporo pisałam w szkole. Później studia, praca, dzieci i ciągle mi pisania brakowało. Zaczęłam znowu, kiedy byłam w ciąży z drugim synkiem. A inspiracją “Idealnej” był praski tramwaj…

Książniczki: Właśnie! Bohaterem Twojej książki jest niezwykły praski tramwaj. Opowiedz o nim.

Magdalena Stachula: Od niego wszystko się zaczęło. Teraz jest w renowacji; Czesi obiecują, że będzie gotowy we wrześniu. Mazaci tramvaj, bo tak brzmi po czesku jego nazwa, ma za zadanie naoliwiać tory. To jedyny taki tramwaj na świecie. W ostatnim wagoniku ma kamerę i dzięki niej można poczuć się jakby jeździło się naprawdę po Pradze.

Jak zobaczyłam ten tramwaj, to stwierdziłam, że to jest fantastyczny pomysł, że muszę to opisać. Musiałam tylko dobrać fabułę i bohaterów.

Książniczki: Zafascynowało Cię podglądanie miasta?

Magdalena Stachula: W mojej głowie motyw kamer długo się przewijał, bo przecież tak naprawdę, nigdy nie jesteśmy anonimowi. Zawsze może ktoś nas podglądać. Jestem teraz w Warszawie, ktoś może się zalogować do ulicznych kamer i mnie widzieć. Zastanawiałam się, czy można oszukać kogoś, że jest się tutaj i pojechać gdzie indziej. Najczęściej jest tak, że jesteśmy przekonani, że nikt nas nie widzi, a tak wcale nie jest. Tak właśnie można zdemaskować np. zdradę. Pomyślałam, że o tym napiszę.

Książniczki: A wcześniej pracowałaś w firmie, która sprzedaje takie kamery…

Magdalena Stachula: Tak, zajmowałam się importem. Przez jakiś czas żyłam w świecie kamer, jeździłam na targi, producenci opowiadali o nietypowych miejscach instalacji monitoringu, np. na Islandii w gnieździe ptaków itp. Wiedziałam, że kamery są w wielu miastach. Bardzo lubię Pragę, więc logowałam się tam często, a ta kamera w tramwaju była dla mnie intrygująca. Obraz się oddala, bo kamera jest zainstalowana w ostatnim wagoniku. Tramwaj jest w ciągłym ruchu - z daleka widać coś interesującego, chciałoby się to sprawdzić, ale nie da się już wrócić do tego obrazu. Jest się więźniem teraźniejszości, nie zobaczy się tego, co się stało wcześniej, ani co się stanie za chwilę. Zaczęłam się zastanawiać, jak by się czuła tak obserwująca świat dziewczyna.

Książniczki: Twoje bohaterki zdecydowanie nie są pastelowe. Mroczna strona kobiecej natury jest dla Ciebie pociągająca?

Magdalena Stachula: Tak, wydaję mi się, że to jest bardzo ciekawe. Moje bohaterki są charakterne, silne osobowości. Imponują mi takie kobiety, które wiedzą, czego chcą. Anitę to zgubiło, wiedziała jakiego chce męża, jaki dom, nie przewidziała tylko, że z dzieckiem będzie ja czekał taki problem. Jej idealna wizja, którą sobie stworzyła, rozpadła się. Ciekawe jest też to, jak kobieta potrafi uwikłać intrygę. Chciałam pokazać to, co dzieje się w naszej niezbadanej i nieprzewidywalnej psychice.

Książniczki: Czy każdy z nas ma naturę podglądacza?

Magdalena Stachula: Dzisiejsze technologie dają nam duże możliwości, a zarazem komfortowe poczucie anonimowości. Może krępujemy się podglądać sąsiada przez lornetkę, ale ze swobodą logujemy się do Internetu i podglądamy ludzi spacerujących ulicami np. Paryża. Wszystko dzieje się na granicy anonimowości.

Książniczki: Nowe technologie coś zmieniły?

Magdalena Stachula: Podglądanie zawsze było obecne, tylko teraz ma zupełnie inny wymiar, możemy być absolutnie wszędzie, jeśli tylko jest tam jakaś kamera.

Książniczki: Twoja bohaterka zakłada kamery nawet w swoim mieszkaniu, to już jest psychopatyczne.

Magdalena Stachula: Pytanie też, czy to jest legalne. To jest jej mieszkanie, ale nie informuje swojego męża, że go podgląda. No właśnie, nigdy nie mamy pewności, że nie robi nam tego ktoś bliski, nasz mąż, nasz szef; a przecież nagrywanie rozmów osób trzecich, bez ich wiedzy i zgody, przy równoczesnym nieuczestniczeniu w rozmowie przez nagrywającego, może w wielu przypadkach klasyfikować się jako przestępstwo.

Książniczki: Każda kobieta postawiona na skraju jest zdolna do zbrodni?

Magdalena Stachula: Myślę, że każdy człowiek jest. I nigdy nie możemy być pewni sami siebie. Historia pokazuje, że w sytuacjach ekstremalnych zachowujemy się inaczej niż przypuszczalibyśmy. W czasie wojny, na przykład, niektórzy nie sądzili, że stchórzą, a inni, że będą w stanie poświęcić się dla innych; nie zdawali sobie sprawy, że będzie ich stać na heroizm w sytuacji, kiedy inni w panice uciekli. Sama nie wiem, jak bym się zachowała, dlatego nikogo nie oceniam.

Książniczki: Nie możemy być pewni siebie, a jak dobrze znamy swoich partnerów?

Magdalena Stachula: Właśnie, nie do końca znamy siebie, a co dopiero naszego partnera. Mamy jakiś jego obraz, coś nam się wydaje, ale jest jeszcze autokreacja. Moje bohaterki są tego dobrym przykładem.

Książniczki: Na okładce Twojej książki jest napisane “dla fanów Dziewczyny z pociągu”. W "Idealnej" sypie się małżeństwo, bo kobieta nie może zajść w ciążę, tak też było w książce Pauli Hawkins i jeszcze wątek podglądania. Inspirowałaś się tą książką?

Magdalena Stachula: Na pewno. Generalnie uważam, że te porównania są słuszne. Moja książka jest w nurcie domestic noir, tak jak “Zaginiona dziewczyna”, “Dziewczyna z pociągu” czy “Zanim zasnę”. U mnie są jednak inne tematy i inne wątki. Nie boję się porównań. Wpisuję się w ten nurt, a “Dziewczyna z pociągu” jest głośną jego wizytówką, więc rozumiem te porównania na okładce mojej książki. Tam był Nowy Jork, Londyn, u mnie jest Kraków i Praga, bo to jest bliższe nam. Chciałam pokazać, że takie rzeczy dzieją się też na naszym podwórku.

Książniczki: Opisujesz lęki i niepokoje kobiety, która pragnie być matką za wszelką cenę i popada w psychozę. To tabu, trudny i aktualny temat. Ciężko było się z nim zmierzyć?

Magdalena Stachula: Obserwowałam, jak moim przyjaciele się z tym borykali. Potrafię sobie wyobrazić taką dramatyczną potrzebę posiadania dziecka, bo sama jestem matką. Wiem, że można stanąć na granicy obłędu z tego powodu. Wszystko możesz sobie zaplanować, zmienić miejsce zamieszkania, pracę, ale jak nie możesz zajść w ciążę, to jesteś bezradna. Taka sytuacja może rozbić małżeństwo i psychikę. I musisz z tym żyć! - spotykać każdego dnia kobiety z dziećmi, z brzuchami. Myślę, że wiele kobiet odnajdzie siebie w tej postaci. Nie tylko nieudanego macierzyństwa, ale też kryzysów w związku z tym związanych.

Zawsze się porównujemy, porównujemy nasze dzieci, naszych facetów. Anita też się porównuje, chce być idealna, wszystko planuje, ale ta niemożność zajścia w ciąże wszystkie plany zmiata w pył.


Książniczki: A lubisz tę bohaterkę?

Magdalena Stachula: Najbardziej lubię Eryka, dobrze mi się pisało jego wątek. Wydawał mi się interesujący. I mógłby mi się spodobać jako mężczyzna (śmiech).

Książniczki: Czy Twoi bohaterowie nie są zbyt idealni? Trudno do nich się zbliżyć.

Magdalena Stachula: Spotykam takie opinie, że moich bohaterów nie da się ani lubić, ani nie lubić, ale i tak chce się ich poznać. Nie miałam takiego zamiaru, żeby stworzyć dwa bieguny, że jednemu bohaterowi się dopinguje, a drugiemu życzy porażki. Chciałam zdemaskować wszystko, pokazać moich bohaterów całkowicie prawdziwych. Gdy poznajemy ich myśli, a nie tylko ich zachowanie, to nie ma już tajemnic. Oni nie są biali albo czarni, ale po prostu szarzy – i chciałam, żeby właśnie tak było.

Książniczki: Tajemnice rodzinne, ciemna strona kobiecej natury, słowem - klasyczny domestic noir. Czy to literatura tylko dla kobiet?

Magdalena Stachula: Chciałabym pisać dla wszystkich. Męski punkt widzenia jest dla mnie ważny. Każda recenzja męskiego czytelnika cieszy mnie, spotykam opinie, że faceci w mojej książce są prawdziwi. Adam może jest nieposkładany, ale próbuje wyjść z trudnej sytuacji; cenię mężczyzn za takie podejście do życia. Usłyszałam od jednego pana zarzut, że chyba nie lubię mężczyzn, ale absolutnie tak nie jest. Bardzo lubię panów, a piszę dla wszystkich.

Książniczki: Ciężko było Ci wydać tę książkę?

Magdalena Stachula: Wysłałam swoją książkę na pocztę literacką do kilku wydawnictw. Już następnego dnia odezwało się jedno i poprosiło mnie o całość powieści. Sama byłam zdziwiona, że tak szybko to poszło.

(tu włącza się Anna Steć z wydawnictwa Znak Literanova)

Anna Steć: Książka rzeczywiście przyszła na pocztę literacką (pocztaliteracka@znak.com.pl), czyli na taki adres, na który przychodzi bardzo dużo reklam, różnych dziwnych tekstów, ofert, poezji. Książka Magdy przyszła wieczorem, redaktorka, która przeglądała skrzynkę była już bardzo zmęczona, a wiem, że skończyła tekst czytać późno w nocy. I następnego dnia zadzwoniła, że ma świetną książkę, którą musimy wydać. Takie rzeczy się nie zdarzają.

Książniczki: To jest historia na książę.

Anna Steć: Tak, to jest nie do uwierzenia. Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło, żeby na pocztę literacką przyszedł tekst, który jest tak świetny i nie wymaga dużo pracy redakcyjnej. Debiuty wymagają zazwyczaj ogromnej pracy, przerabiania, przemieszczania rozdziałów. Książka Magdy to fenomen wydawniczy!

Podoba się w niej brak obiektywnych faktów; cała rzeczywistość, to jak wydarzenia zostają przedstawione przez bohaterów, jest płynna. W zależności od tego, czyimi oczami patrzymy, zupełnie inaczej te sama rzecz oceniamy. Opis jednej sytuacji widziany oczami innego bohatera nabiera zupełnie nowego wymiaru. Nie ma czegoś takiego jak prawda obiektywna.

Książniczki: Mało jest tego typu literatury na polskim rynku, Magda wstrzeliła się też w potrzebę czytelników.

Anna Steć: Trochę tak. Dużo jest kryminałów, ale książek z nurtu domestic noir nie ma dużo, bo to nie jest łatwy gatunek. Niesamowicie trudno jest utrzymać napięcie.

Magda Stachula: Mnie w thillerze pociąga warstwa psychologiczna bohaterów. Interesuje mnie to, co dzieje się w głowie. O tym chcę pisać.

Książniczki: Jak się czułaś, gdy odebrałaś ten telefon z wydawnictwa i usłyszałaś, że chcą wydać Twoją książkę?

Magdalena Stachula: To było niezwykłe. Ugięły się pode mną nogi i łzy szczęścia spłynęły po policzkach. Nie mogłam dojść do siebie. To była cudowna chwila, nie podobna do żadnego innego uczucia. Później wszystko się potoczyło błyskawicznie.

Książniczki: W “Idealnej” zostawiasz otwartą furtkę. Czy już myślisz o kolejnej części?

Magdalena Stachula: Myślę o kolejnej książce w nurcie domestic noir, ale jednak nie kontynuacji.

Książniczki: No to czekamy prawie z wypiekami…..


Książniczki mają zdanie:

👑👑👑👑 – dobra książka w swoim gatunku