Carla Montero u Książniczek

Książniczki
3 listopada 2017

Hiszpańska pisarka opowiedziała nam o swojej pracy, inspiracjach, pisarskich marzeniach i o fascynacji Warszawą

W Twoich powieściach często pojawia się wątek historyczny.

Zawsze lubiłam historię. Od dziecka. To pasja, którą zaszczepił we mnie mój dziadek. W pewnym momencie nawet zaczęłam historię studiować. No, ale właśnie wtedy urodziła się moja pierwsza córka i te studia porzuciłam. Niemniej jednak zawsze uwielbiałam historię i w swoich powieściach realizuję tę pasję.

Opowiadasz historię przez losy indywidualnych bohaterów. Ich osobiste przeżycia. Wydaje mi się, że to jest klucz do Twoich książek.

W pełni się zgadzam. Mnie w literaturze interesują mikro-historie, takie małe opowieści, które przeplatają się z wielkimi dziejami. Opowieści zupełnie zwyczajnych ludzi sumują się w całe doświadczenie historyczne. Coś takiego, jak makro-historia czy historia wielkich postaci, to są rzeczy, które są w książkach historycznych i tym zajmują się naukowcy. Moim zdaniem najlepszym sposobem, żeby przekazać prawdziwą wiedzę o historii to relacjonowanie opowieści o zwykłych ludziach. Tak zrobiłam w najnowszej powieści. Do mnie taka forma opowieści przemawia.

W Twojej ostatniej powieści „Zimowy wiatr na twojej twarzy” są wątki z historii Polski. Jak do tego doszło? Dlaczego akurat Warszawa?

Wierzę w to, że miasta, tak samo jak ludzie, są połączone pewną nicią. Można by ją nazwać przeznaczeniem. I dlatego pierwszy raz kiedy pojawiłam się w Warszawie zauważyłam, że jest to miejsce, z którym czuję nić połączenia. Warszawa mnie fascynuje. Fascynuje mnie jej historia. Dlatego zawsze chciałam zawrzeć takie odniesienie w mojej powieści. W końcu kiedy zaczęłam pisać swoją ostatnią książkę nadarzyła się taka okazja. Jestem bardzo z tego zadowolona. Cieszę się, że udało mi się znaleźć takie wspaniałe tło pod względem historycznym znaleźć. Uważam, że Polska, a zwłaszcza Warszawa jest niesamowita. Historia Polski w Hiszpanii jest mało znana. Za pośrednictwem mojej powieści wiele osób dowiedziało się o tym, że ten kraj jest tak interesujący i ma tak bogatą historię.


Twoja historia rodzinna również związana jest z Polską?

Nie, w mojej historii rodzinnej nie ma związku z Polską. Najbliższy Polsce był epizod, kiedy mój dziadek pojechał na front do Rosji, gdy walczył w Błękitnej Dywizji. Dlatego ta więź i bliskość, o której mówię jest w pewnym sensie niewytłumaczalna. Przyjeżdżam tu i bardzo dobrze się czuję. Polacy są bardzo gościnni - pod tym względem są bardzo podobni do Hiszpanów. Nawet można byłoby ich nazwać „Latynosami wschodu”.

Skąd czerpiesz pomysły?

Inspiracją do mojej drugiej powieści był film historyczny BBC, który dotyczył rozkradania dział sztuki po drugiej wojnie światowej. To była iskierka, która popchnęła mnie do tego, żeby dalej rozwinąć tę opowieść. Do napisania kolejnej powieści natchnął mnie obraz Picassa - zaczęłam się zastanawiać, jaka jest rola modelki w procesie twórczym. Ostatnią powieść zaczęłam pisać zainspirowana historią mojej rodziny. Wydaje mi się, że pomysł na książkę rodzi się w momencie, kiedy zaczynam prowadzić dokumentację. Coś się pojawia i zaczyna się proces twórczy.

Często stawiasz swoich bohaterów po przeciwnych stronach barykady sprawiając, że ciężko jest im być razem z różnych względów: politycznych, historycznych, rodzinnych. Czy wierzysz w przeznaczenie w miłości?

Wydaje mi się, że w życiu jest taka jego część, którą możemy kontrolować, ale też ma w nim dużą rolę przeznaczenie. Moi bohaterowie rzeczywiście są w pewnym sensie przez to przeznaczenie napiętnowani. Są skazani na to, żeby się poznać i w sobie zakochać. Później jednak mogą zdecydować, czy podążać ścieżką, na którą zaprowadziło ich przeznaczenie, czy nie walczyć.

To są trochę te niewidzialne nici, które nas łączą i wprawiają w ruch nasze życie.

Twoim przeznaczenie było zostanie pisarką?

Tak. To, że zostałam pisarką wydarzyło się w pewnym sensie poza mną. Jest to zawód, którego nie wybrałam, ten zawód wybrał mnie. Zawsze mówię, że nie jestem pisarką z powołania, tylko pisarką z przypadku. Kiedy byłam mała, bardzo lubiłam pisać. Szukałam sposobu, przez który mogłabym wyrazić siebie. Pisanie, opowiadanie historyjek było czymś, co było dla mnie punktem ujścia moich emocji, a zatem czymś bardzo intymnym. To, że ktoś inny miałby czytać, to co napisałam bardzo mnie zawstydzało. W momencie, kiedy moja pierwsza powieść została wydana, pozbyłam się tego uczucia. Jestem teraz zachwycona, że mogę się podzielić moimi przemyśleniami i tym, jak postrzegam świat.

Jak to jest łączyć życie rodzinne z pisaniem?

Uważam, że jestem pod tym względem bardzo uprzywilejowana. Bardzo się cieszę z tego, że jestem kobietą pracującą, ale nie muszę codziennie jeździć do biura. Nie mam szefa, przed którym bym odpowiadała. Sama zarządzam swoim czasem pracy. Dlatego w pewnym sensie łatwo jest mi połączyć życie rodzinne z życiem pisarki. Jednak rodzina jest jak gąbka, wciągnęłaby cały czas, jeśli by jej na to pozwolić. Staram się zawsze szukać równowagi. To jest najtrudniejsze. Najważniejsze jest to, żeby znaleźć sobie swoją przestrzeń i czas. Ja piszę wieczorami i nocami, kiedy dom już śpi, wtedy mogę się całkowicie zagłębić w historię, którą tworzę.

Ciężko jest kobiecie w tym zawodzie?

Wydaję mi się, że w dzisiejszych czasach kobiety są w gorszej pozycji niż mężczyźni. Wymaga się od nich, żeby były matkami, wychowywały dzieci. Jeśli chodzi o mężczyzn, takich wymagań nie ma. Mam nadzieję, że z pokolenia na pokolenie będzie to się zmieniać.

Czy Twoje wykształcenie biznesowe pomaga w pracy pisarza, promowaniu książek, sprzedaży?

Tak. Doświadczenia związane z branżą marketingową bardzo mi pomogły w tym, żeby inaczej postrzegać publikowanie i wydawanie książek. Znajomość pojąć marketingowych pozwoliła mi identyfikować obszary, w których coś się sprawdza lub nie sprawdza. W obecnych czasach nie można być pisarzem bez rozważania takiej kwestii jak promocja, kontakty z publicznością czy zrozumienie tego, jak działa machina wydawania książek.


Twoje książki różnie są w Polsce odbierane. Czy pisząc myślisz o opiniach czytelników?

Staram się o tym nie myśleć. W momencie kiedy siadam i chcę napisać nową książkę, chcę, żeby ta książka była moja i odpowiadała temu jaką chcę jej nadać formę, w jaki sposób chcę wykreować moje postaci. Gdybym zastanawiała się nad tym, jak to będzie odebrane, nie byłabym w stanie pisać. Nie można dogodzić wszystkim. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby tekst był w całości mój. Oczywiście czasem ciężko jest od wszystkiego się odciąć. Zignorować wszystkie informacje, które do nas docierają. Wiem jednak, że musze być wierna sobie i temu, czym się zajmuję. Dzięki temu czytelnicy, którzy lubią moje powieści, będą do nich wracać.

Jakie są Twoje marzenia i pisarskie ambicje?

Moim marzeniem jest to, żeby któraś z moich powieści została zekranizowana. Wiele więcej marzeń nie mam. Jako pisarka z przypadku nigdy nie wyznaczałam sobie wielu celów, które chciałabym osiągnąć. To co otrzymuję od losu jest nieoczekiwane, niesamowite i jest wartością dodaną. Cieszę się, że mogę wydawać to, co chcę i gdzie chcę.

Znajdujesz czas na czytanie? Znasz polską literaturę?

Czytam co popadnie od klasyków po romanse. Lubię pisarzy rosyjskich i brytyjskich z końca XIX w. - uwielbiam Jane Austen i siostry Brontë. Nie znam za dobrze literatury polskiej, w Hiszpanii nie ma kultury czytania polskich książek. Ucieszyłam się bardzo, że Literacka Nagroda Księżniczki Asturii została przyznana Adamowi Zagajewskiemu. Wtedy przeczytałam kilka jego wierszy, które bardzo mi się spodobały.